czwartek, 16 marca 2017

Już za późno... (Lumione)

One shocik :P niby delikatny ale jednak +18, więc nieletni nie czytają ;) teoretycznie xD w końcu internety
 
   -Hermiona? A tak... Ta laska Pottera. Mówią, że zimna suka, jednym ruchem różdżki wykończyć potrafi.
-Nie no co ty? Laska? Zimna suka? Raczej zimna dziewica... Cały czas w książkach siedzi.
Tak właśnie mówili o Hermionie Granger, uczennicy szóstego roku w Hogwarcie, chłopcy.

 -Hermiona? Merlinie ona w ogóle nie ma stylu. Raz tylko ładnie się ubrała! Na bal. Mówią, że Ginny jej pomagała.
   -Racja. Taka z niej cicha woda, a Potter (tu spojrzenie w górę, oczy zamglone) i Ronald (mniej zamglone oczy) tak za nią latają. Jak ona to robi?
   -No wiesz zdolna jest może ich zaczarowała.
A tak oto mówiły o Hermionie Granger inne dziewczęta z Hogwartu, od czasu do czasu rzucając jej nienawistne spojrzenia.

    Mało kto jednak znał prawdziwą Hermionę. O dziwo nie byli to wcale jej przyjaciele. Można powiedzieć, że wręcz wrogowie, przynajmniej z punktu widzenia osób postronnych. Najlepiej jednak znałem ją ja.
    Zdarzały się chwilę, że przychodziła do mnie. Późno w nocy. Zawsze wysyłała patronusa. Małą figlarną kotkę. Przybiegała cichcem w swej połyskliwej bieli i przekazywała wiadomość od swojej pani.
Potem przychodziła ona sama.
    -Witaj Lucjuszu.- przystawała w progu jednak nie na długo.
    -Witaj Hermiono.- odpowiadałem i rozstawiałem dwie szklanki na mahoniowej etażerce, po chwili były pełne złocistego płynu. W tedy przysiadała na poręczy mojego fotela i sięgała po błogosławiony napój.
Ja również i pogrążaliśmy się w rozmowie. Poczynając od posunięć mojego Pana, kończąc na Narcyzie, która spała w pokoju obok. To właśnie nas łączyło. Zamiłowanie do ryzyka i seks.
    -Hermiono, pokaż na co cię stać.- szeptałem prosto do jej ucha, a ona z błyskiem w oku udowadniała mi swoją wartość. Szlama? Nie w tych chwilach, wtedy była moją prywatną boginią. Te gorąco żaru, który od niej bił. Jej usta niby niewinne, aczkolwiek całujące z taką namiętnością. Jej oczy płonące pożądaniem. Jej głos rozpalający krew w żyłach do stanu wrzenia. Jej smak wręcz otumaniający i ta rozkoszna ciasność.         Zaspokajała mnie na długie chwile, nie raz, nie dwa. Wiele razy dając mi do zrozumienia, że nie jest moją niewolnicą. Moją władczynią. Boginią pożądania. Potem zostawała do świtu i gdy słońce wschodziło wymykała się cichcem niczym leśna driada. Tak było do czasu.
    Fascynowała mnie do granic możliwości. Myślałem o niej cały czas. Nie. Nie byłem w niej zakochany. Byłem zakochany w tych chwilach, co łączyły nas więzią, jak mi się wtedy zdawało nie rozerwalną.
Tak więc w swej gorączce zapominałem o świecie w koło mnie i o Narcyzie. Nie zdawałem sobie sprawy jak wielki  popełniam błąd.
    Gdy przyszła po raz kolejny. Jak zawsze w tym samym rytuale i leżała na mojej piersi pogrążona we śnie, ja zaś w zamyśleniu. Nie usłyszałem cichego zgrzytu otwierającego się zamka. Potem był tylko promień, zielony pochłaniający wszystko w koło. I ona leżąca w bezruchu ze spokojem i melancholią widoczną w jej pięknych, orzechowych oczach. Następnie trzask drzwi i białe długie włosy przez ułamek sekundy falujące gdzieś w oddali. Narcyza.
    To dopiero uświadomiło mnie o tym co czułem. Tak ja Lucjusz Malfoy, śmierciożerca, pogromca szlam, pokochałem Hermionę Granger. Mojego wroga, jak sądzili postronni. Zrozumiałem to dopiero, gdy ją utraciłem. Dlaczego? Byłem zbyt pyszny. Zbyt dumny, aby zaakceptować swoje serce, które wyrywało się z mojej piersi. Toczyło bój z umysłem, nie dawało spokoju.
    Teraz żałuje. Spoglądam w dal, widzę ogród, kobietę w zieleni wędrującą w oddali. Jej białe włosy niesie wiatr podobnie jak szaleńczy śmiech. Prowadzący słuchacza na skraj obłędu. Budzi się we mnie nienawiść. Tylko na chwilę, bo przez ułamek sekundy słyszę "jej" śmiech. Śmiech przynoszący ból. Ból, który nie burzy. Ból, który daje spokój...

Merlin z Wami!
~Shen

2 komentarze:

  1. O nope! Tylko nie Lucjusz xD Do tego Lucjusz z ciepłymi uczuciami xD Po tytule to myślałam, że to będzie fanfick z Lupinem, nie wiem dlaczego ;) Ale wejście Narcyzy było idealne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też od razu zabrzęczał mi Lupin XD
      To raczej był ciąg myślowy, który nie ujrzy światła dziennego, bo gdzieżby Malfoy przyznał się do czegoś jak wstrętnego jak yhhh "uczucia"?

      Usuń