Dziękuję dziewczyny za komemtarze! Jesteście kochane. Specjalnie dla was Drinny, mam nadzieję że lubicie tę parę. Mroczna czekam na propozycję odnośnie naszej działalność (jjuullcciikk@gmail.com). Morderczynio po raz setny i aż do znudzenia: jesteś wielka. Zostawcie w kom. propozycje parringów do miniaturek- napiszę z dedykacją ;)
Tego ranka nikt nie zauważył zwiastunów burzy, jaka miała nastąpić już podczas śniadania w Wielkiej Sali. Co więcej nikt w ogóle nie spodziewał się, że taka sytuacja kiedykolwiek nastąpi! Kto przecież miałby podejść do Harrego Pottera, chłopca który przeżył i pokonał Sami- Wiecie- Kogo, żeby przyłożyć mu prosto w nos, a następnie wylać na głowę miskę owsianki i odejść? Co więcej kto by pomyślał, że zrobi to Ginny Weasly?
Nic, więc dziwnego że w całym Hogwarcie nie mówiono o niczym innym od tygodnia. Temat ten nie schodził z ust wszystkich uczniów i zdawało się nawet, że bitwa o Hogwart, która odbyła się zaledwie kilka miesięcy wcześniej, stracił na popularności. Wszyscy spekulowali co popchnęło do tego czynu Weasleyównę.
- Napewno musiała go przyłapać z tą krukonką, z którą spotyka się od kilku dni. - mruknął Dean, oglądając się w każdą stronę czy Ginny nie ma w pobliżu. Nie uśmiechał mu się Upiorogacek, z którego dziewczyna słynęła w chyba całym czarodziejskim świecie.
- No co ty!- mruknął Seamus, rzucając zaklęcie wyciszające (ostrożności nigdy za wiele).- Nie są razem od bitwy.
- Może chce do niego wrócić...
Nikt jednak nie wiedział, o co tak naprawdę chodzi ani Hermiona z którą była bardzo blisko, ani nawet sam Harry.
- Hermiono, jesteś jej najlepszą przyjaciółką! - błagalnym tonem zwrócił się do dziewczyny, gdy równo tydzień i dwa dni, po owym zdarzeniu zmierzali na śniadanie.- Musisz coś wiedzieć!
- Harry ja naprawdę nie mam pojęcia czym ją tak wkurzyłeś.- odparła znudzonym tonem, pewnie dlatego że męczył ją tym już od tygodnia.- Wyluzuj przejdzie jej.
- Kiedy?! - warknął, ale szybko się opamiętał, gdy posłała mu mordercze spojrzenie.- Nie odzywa się do mnie od dziewięciu dni...
- Harry, skoro nawet Miona, mówi ci żebyś wyluzował...- zaczął Ron, ale przerwał, żeby zebrać burę od dziewczyny, która mocno zarumieniona zrugała go, za mówienie do niej per Miona.
Harry mógł się założyć, że ten rumieniec, wcale nie świadczy o tym, że nie lubi kiedy tak się ją nazywa... Zaraz skarcił się za tę myśl, po czym zasiadł przy stole i nałożył sobie tosty, kilka kanapek oraz jajecznicę. Musiał się dużo najeść, dziś miał się odbyć ich ostatni mecz quidditcha. Z nostalgią zatopił się we wspomnieniach: jego pierwszy lot na miotle, Nimbus 2000, znicz który złapał, prawie go połykając, Błyskawica, ucieczka przed rozjuszonym rogogonem... Został ostatni miesiąc szkoły. Wszystkie mecze zostały przeniesione właśnie na czerwiec, ponieważ po marcowej bitwie trzeba było naprawić zniszczenia, w co zostali zaangażowani wszyscy uczniowie szóstego i siódmego roku. Nagle omal nie zachłysnął się sokiem dyniowym.
- Ron! - jeknął przeciągle.- Mecz... Ginny...
- O cholera! - rudzielec skrzywił się.
- Co o co chodzi? - Hermiona oderwała się od "Transmutacji dla zaawansowanych".
- Hermiono, nie masz może odrobiny Felix Felicis? - chłopiec, który zwyciężył był kompletnie załamany.
- Skąd ci przyszłedł do głowy Felix Felicis? - zamrugała ze zdziwienia.
- Mecz.- jęknął.
- Po pierwsze - to oszustwo, po drugie - nie przegrałeś żadnego meczu od trzeciego roku, dlatego nie rozumiem po co...- zaczęła swój wywód, ale Ron jej przerwał.
- Racja Hermiono, ale jeśli Harry chce go przeżyć to albo wytrzaśniesz mu nową ścigającą, albo będzie potrzebował całego szczęścia tego świata grając w drużynie z moją siostrzyczką.- rudy spojrzał na przyjaciela ze współczuciem.- Może lepiej pójdź z nią pogadaj teraz, niż jak mielibyście kłócić się na boisku.
Cała trójka spojrzała na drugi koniec stołu gryfonów, przy którym siedziała Ginny, a reszta uczniów siedziała w bezpiecznym odstępie kilku miejsc od niej.
- Wiecie co? - mruknął grobowym tonem.- Już wolałbym wskrzesić Voldemorta.
Po czym wstał i zmierzył wprost w paszczę lwa, a raczej rozjuszonej smoczycy.
Ostatecznie mecz odbył się bez jednego ścigającego i szukającego w drużynie gryfonów, a wśród uczniów pojawił się nowy temat numer jeden... Potter posłany przez Weasly do skrzydła szpitalnego.
Ginny całe popołudnie spędziła szorując pordzewiałe kajdany Filcha. McGonagall mimo całej sympatii do dziewczyny dostała białej gorączki. Harry nie mógł zagrać w meczu. Za wszelką cenę zapierając się przed wytłumaczeniem dlaczego pozbawiła Harrego wszystkich kości w kończynach, przez co rozlał się praktycznie na podłodze dostała szlaban. Na domiar złego wyszło na to, że własnoręcznie oddała Puchar Domów Slytherinowi. W czym utwierdził ją sam Severus Snape! Zaciskając zęby omal nie zrobiła dziury w żeliwnych kajdanach, z taką siłą zaczęła je szorować na samo wspomnienie. Naczelny Postrach Hogwartu po meczu osobiście zaszczycił ją w gabinecie Filcha i pogratulował jej przegranej Gryffonów, a nawet przyznał jej pięć punktów za poprawnie rzuconą na Pottera klątwę. Spojrzała na swoje odbicie w wiadrze z pomyjami. Łza wściekłości zakręciła jej się w oku. Teraz ściągnęła sobie na głowę żal całego Gryffindoru. Już słyszała w myślach wyrzuty Rona, a kiedy jej matka się o tym dowie przez całe wakacje nie będzie miała spokoju...
"Czemu rzuciłaś klątwę na biednego Harrego? Zawiodłam się na tobie Ginewro..." Właściwie cud, że po ostatnim nie dostała wyjca. Jednak najbardziej zła była na siebie. Dlaczego nie potrafiła się opanować?! Dlaczego?! I dla kogo?!
Kiedy usłyszała, co mówił Harry...
Siedzieli na wierzy astronomicznej. Spoglądała w jego stalowoszare tęczówki, odbijały się w nich gwiazdy. Przyciągnął ją do siebie i pocałował. Zatopiła się w jego ustach. Całował ją z pełną pasją, a ona odpowiadała mu jeszcze żarliwiej. Kiedy zsunął dłonie na jej pośladki, poczuła ukłucie podniecenia w podbrzuszu. Całym ciałem przylgnęła do niego opieracjąc się o jego silną pierś. To co wyprawiał językiem było niesamowite! Kiedy mocno ścisnął jej pierś otarła się o niego z cichym jęknięciem. Nigdy nie była tak podniecona, myślała że zaraz eksploduje, a on przecież tylko ją całował! Nagle oderwał się od niej i zakrył jej usta. Pełna oburzenia chciała krzyczeć, ale wtedy też usłyszała. Ktoś wchodził po schodach! Nikt nie może zobaczyć ich razem! Spojrzała na niego z przerażeniem.
Nachylił się i zaczął szeptać.
- Rzucę na ciebie zaklęcie kameleona, jest po północy to pewnie Snape, jestem prefektem, więc nic mi nie będzie, a ty wymkniesz się po cichu.- widząc, że chce protestować, dodał.- Już, bez gadania. Dołączę do ciebie pod łazienką Wyjącej Marty.
Machnął różdżką w ostatniej chwili. Na wieżę wszedł Potter ciągnąc za rękę jakąś dziewczynę, chyba krukonkę z piątego roku.
- Ooo... Malfoy.- warknął, gdy tylko go zobaczył.- Co ty tu robisz?!
- Jestem prefektem i jestem na patrolu, z kolei ty powinieneś być teraz w wieży Gryffindoru.- odparł chłodno.- Minus dziesięć punktów za ciebie i za twoją partnerkę.
- Nie pozwalaj sobie Malfoy.- Złoty Chłopiec już sięgał po różdżkę, ale Draco był szybszy i w ciągu kilku sekund pochwycił ją w locie.
- Słuchaj, Potter.- warknął.- Powiem jeszcze raz, żeby twój mózg to przyswoił. Jestem prefektem, ty nie. Nie masz prawa, ani tu przebywać, ani tym bardziej podnosić na mnie różdżki. Za co otrzymujesz minus 20 punktów od Gryffindoru. Teraz oddam ci różdżkę, a ty wrócisz grzecznie do swojej wieży.
- Ani mi się śni, słyszałem że zabierasz ze sobą swoje dziwki na patrole, gdzie ona? Zrzuciłeś ją z wieży.- wychylił się przez barierkę udając, że czegoś wygląda.- No gdzie twoja dziwka, Malfoy?
Draco z całej siły modlił się, żeby Ginny tego nie słyszała i żeby nie przyłożyć Potterowi w twarz.
- Słownictwo Potter, przyprowadziłeś ze sobą kobietę.- odparł sucho, w środku aż się gotował.
- Tak się składa, że to mugolaczka Fretko.- spojrzał kpiąco na niego.- Jeszcze przed bitwą nazwałbyś ją szlamą.
Dziewczyna, ani myślała dłużej się zastanawiać, uderzyła Pottera z liścia i ruszyła w kierunku wyjścia. Wcale się jej nie dziwił, wolał wdać się w potyczkę ze szkolnym wrogiem, niż zabrać swoją dziewczynę i się nią zająć, a teraz całkiem przegiął...
- Dorośnij wreszcie. - lekko się zaśmiał, wciąż pilnując się żeby nie poprzestawiać mu buźki.- Różdżkę odbierzesz jutro od McGonagall. Spróbował go wyminąć, ale ten rzucił się na niego z pięściami. Spetryfikował go, życzył dobrej nocy i ruszył w kierunku łazienki. Ginny jednak tam nie było. Kiedy tylko odszedł zdjęła z siebie zaklęcie i odprowadziła go wzrokiem.
Nie potrafiła sobie tego wszystkiego poukładać. Zakochała się w Malfoyu, Fretce, gnojkowi który zawsze jej nienawidził. Zakochała się w nim ze wzajemnością. Mimo to targały nią sprzeczne uczucia i cała masa wątpliwości. Jej przyjaciele się od niej odwrócą! Cała rodzina się od niej odwróci! W końcu to zdrajca! To Malfoy... Zaczęła płakać. Nie miała z kim o tym porozmawiać. Dodatkowo Harry... "Gdzie twoja dziwka Malfoy?" Rzuciła szmatę na podłogę i ze łzami płynącymi po policzkach pobiegła na wieżę astronomiczną lekceważąc wściekłe krzyki Filcha.
Siedział tam opierając się o zimny mur i patrząc w niebo. Wtuliła się w niego, a on kompletnie zaskoczony objął ją delikatnie i zaczął pocieszać.
- Ciii, wszystko będzie dobrze.- pocałował ją w czoło.- No już nie płacz.
- Nic nie będzie dobrze!- krzyknęła.- Kocham cię, rozumiesz?! Nie potrafię przestać!!!
- Dlaczego miałabyś przestać?- odsunął ją od siebie zaskoczony: o co jej do cholery chodzi?
- Stracę przyjaciół, a ty zabawisz się mną i zostawisz jak ci się znudzę!- zaczęła tłuc pięściami po jego piersi, wciąż zanosząc się płaczem.- Myślisz, że nie wiem co robiłeś ze swoimi poprzednimi dziewczynami?!
Prawie go zatkało...
- Ginewro Weasly! - potrzasnął nią a ona wreszcie przestała go tłuc i zamilkła. Po chwili zrobiła się cała czerwona i spuściła wzrok zdając sobie sprawę, co właśnie z siebie wyrzuciła. Chciała się wyrwać i uciec, ale przytrzymał ją.
- Puść mnie.- warknęła groźnie.
- Nie, a teraz mnie wysłuchasz.- spojrzał prosto w jej intensywnie zielone tęczówki.- Kocham cię Ginewro Weasly. Kocham cię jak nikogo na świecie, co ja gadam?! Ja nie mam nikogo innego na świecie. Moi rodzice trafili do Azkabanu, moi "koledzy" zginęli w bitwie, albo też ich pozamykali. Byłaś jedyną osobą, która wyciągnęła do mnie rękę, nikt inny nie chciał mieć do czynienia z synem śmierciożerców. Minęły ledwie dwa miesiące, a ja już nie potrafię bez ciebie żyć! Wciąż o tobie myślę, w każdej sekundzie. Pragnę tylko mieć cie w swoich ramionach. Nawet nie wiesz co czułem przez ostatnie dwa tygodnie, odkąd nie przyszłaś pod łazienkę Marty, a potem nie przychodziłaś tu- na wieżę. Codziennie czekałem, dzień w dzień, dlatego że... Kocham cię do szaleństwa i nie zamierzam przestawać. Nawet nie myśl sobie, że pozwolę ci gdziekolwiek uciec! Jak możesz porównywać się do tamtych ślizgonek? Dobrze wiesz, że to takie dziewczyny, które każdemu wpychają się do łóżka! Ja zamierzam cię poślubić Ginewro Weasly! Jak mógłbym zostawić dziewczynę, która tak świetnie upokorzyła Pottera na oczach całej szkoły?
Była tak zszokowana tym co usłyszała, że kolejno zamrugała oczami, uśmiechnęła się szeroko, pocałowała go, oderwała się od niego, poczerwieniała, obruszyła się, odwróciła na pięcie, zatrzymała w drzwiach.
- Jutro rano widzę cię przy drzwiach do Wielkiej Sali, Malfoy.- prawie podskakując z radości ruszyła dokończyć szlaban u Filcha.
Draco spojrzał w niebo nie mogąc uwierzyć, że tu na wieży astronomicznej znalazł swoją własną gwiazdę, która odtąd będzie oświetlać mu drogę przez życie, a jeszcze bardziej zadziwił go fakt, że w ogóle mógł wymyślić taką frajersko- romantyczną bzdurę... Ale fakt... Czeka go cała masa wybuchów i niejedna cholerna supernowa...
Merlin z Wami!
~Shen
Oooo... bardzo przyjemne Drinny muszę przyznać ;) Tylko zgrzytnęły mi te oświadczyny, nie obraź się xD
OdpowiedzUsuńJa czekam na Harunę :D
Taki właśnie miałam zamysł Draco w całej swej subtelnej krasie ;) bardzo kocha Ginny, ale jego związek z Potterem jest dłuższy jak mial o nim nie wspomniec
UsuńDlaczego ja w ogóle mam takie niewybaczalne zaległości?! D:
OdpowiedzUsuńJak do tej pory, najlepszy rozdział ;3 Czekam na więcej! :D
A ja tak sobie myślę... o Bellatrix :D Uwielbiam ją ale nigdy mi z nikim w parze nie poszła, za to uważam, że ma podobny charakter do młodej różowowłosej Tonks XD Myślcie co chcecie XD Choć to smutne, że Lestrange nigdy z nikim nie sparowałam :P Szaleję za tą psychopatką ;3
Okey cała miniaturka o Belli dla Mrocznej :D
Usuń